Gęsi Churchilla, które nigdy nie zagęgały



Bletchley Park to jedna z najlepiej strzeżonych tajemnic Wiekiej Brytanii w czasie II wojny światowej. To tu mieścił się tajny ośrodek dekryptażu, w którym opracowywało metody złamania niemieckich szyfrów, w tym, teoretycznie najtajniejszej, Enigmy.



Posiadłość została zakupiona od rodziny Leon, której nestorka, Lady Leon zmarła w 1937 roku.
Dwór wraz z otaczającym go parkiem i jeziorem został włączony w struktury MI6 i Rządowej Szkoły Kodów i Szyfrów.


Rezydencja Bletchey, źródło: www.bletchleypark.org.uk

Selekcja pracowników odbywała się pokątnie. Kadrę wybierano spośród wybitnych studentów lingwistyki, matematyków, zaufanych osób polecanych przełożonym osobiście.
Na początku wojny pracowało tu kilkaset osób, w roku 1942 było ich 3500 a w roku 1945 aż 10 000.
Każdy z nich wiedział tylko tyle, że będzie pracował dla brytyjskiego rządu, dostawał instrukcje dotarcia na miejsce, gdzie często zjawiał się w środku nocy i zostawał odbierany przez innego
z pracowników. Zostawali osadzeni na terenie posiadłości Bletchley, ich praca obejmowała ośmio lub dziewięciogodzinne zmiany przez 6 dni w tygodniu. Gdy pracowali przez 12 dni mogli liczyć na dwa dni wolne i możliwość wyjazdu do domu na ten czas.
Każdy z pracowników miał swoje przydzielone zadanie, które pozornie mogło wydawać się pozbawione sensu, ale cząstkowe wyniki pracy poszczególnych osób składały się w sukces wywiadu i pozwalały odczytywać tajne niemieckie depesze.
Do sukcesów zespołu przyczynili się głównie Alan Turing i Gordon Welshman, swój udział w opracowaniu metody złamania Enigmy mieli też polscy matematycy Henryk Zygalski, Marian Rejewski i Jerzy Różycki, którzy w 1933 złamali kod Enigmy i zbudowali jej kopię.
Pracownicy Bletchley Park, źródło: www.bletchleypark.org.uk
Wszyscy mieli przestrzegać jednego przykazania - nie wolno im było pisnąć słowa na temat swojej działalności, nie mogli powiedzieć tego swoim bliskim, nie mogli mówić o swej pracy między sobą, nie wolno im było opowiadać o pracy podczas posiłków, na dworcu ani nigdzie indziej. Wszystko to pod groźbą osadzenia w londyńskiej twierdzy Tower a nawet kary śmierci.

Po wojnie nadal utrzymywano w tajemnicy działalność ośrodka w Bletchley. Informacje te odtajniono dopiero w roku 1977. Wtedy to świat usłyszał o pracach jakie miały tam miejsce a poszczególni pracownicy mogli wreszcie podzielić się swym sekretem z najbliższymi. Wielu nie zdążyło, ich rodzice czy współmałżonkowie zmarli nie dowiedziawszy się nigdy czym się zajmowali.
Strach przed konsekwencjami złamania klauzuli tajności był czasem tak wielki, że wielu miało opory, nawet gdy można było otwarcie o tym mówić.
Winston Churchill nazywał pracowników Bletchley Park gęsiami, które znosiły złote jaja ale nigdy nie zagęgały.



 W 1991 roku podjęto decyzję o zburzeniu ośrodka dekryptażu w Bletchley i zbudowaniu w tym miejscu osiedla domów jednorodzinnych. Zorganizowano spotkanie byłych pracowników ośrodk, na które zjechało prawie stu weteranów oraz sympatyków. Ich opowieści na temat pracy i życia w Bletchley Park zaowocowały ocaleniem tego miejsca i utworzenia komitetu dbającego o propagowanie jednostki, Bletchey Park Trust. Dziś w tym miejscu mieści się muzeum, w którym pracują przewodnicy - wolontariusze, często można trafić na oprowadzającego weterana, który uraczy ciekawymi historiami z pierwszej ręki.

Książki Sinclaira McKay oraz Marion Hill prezentują historię Bletchley Park, ludzi w nim żyjących i pracujących.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wypalona mama