Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 stycznia 2018

Kochanie przez czytanie




Czytanie dzieciom to jedna z form okazywania im miłości. Każda z Nas to wie, każda z Nas to robi. Każda z Nas doskonale wie, jakie przynosi to korzyści, a jeszcze więcej przyjemności. Luty to idealny moment na rozpoczęcie nowej kampanii społecznej promującej i zachęcającej do CZYTANIA DZIECIOM. #KOCHANIEprzezCZYTANIE to 28 dni, w których 28 blogerek (no chyba, że będzie nas więcej zrecenzuje (przynajmniej) 28 różnych książek dla dzieci!

Akcja będzie trwała na facebookowej grupie Klub Książki Przeczytaj Podaj Dalej oraz na blogach, których adresy podaję poniżej. 

Moja recenzja książki Charlie i Fabryka Czekolady Roalda Dahla już 18 lutego. 

wtorek, 13 grudnia 2011

Miłe zaskoczenie

Szukałam niedawno lekkiej, łatwej i przyjemnej lektury do moich codziennych ''podróży'' na rowerku stacjonarnym o 7 rano.
Patrzenie w jeden punkt podczas jazdy  jest dla mnie nużące a telewizora nie posiadam, łączę więc przyjemne z pożytecznym i czytam sobie, jednocześnie spalając kalorie.
Najlepiej czyta mi się kryminały lub tzw. chic lit czyli prozę kobiecą. Mało ambitne ale w sam raz na leniwą pobudkę w zimowe poranki.

Wybrałam się do lokalnej biblioteki i zajrzałam na dział z książkami po polsku, jest ich tam niewiele, może ze dwa regały i większość z nich już czytałam. Tym razem wzięłam kilkakrotnie już odkładaną ''Zapalniczkę'' Chmielewskiej i ... wpadłam. 


Już nie raz i nie dwa próbowałam czytać jej książki ale jakoś nie przypadły mi do gustu i po kilkunastu stronach odkładałam je lub oddawałam do biblioteki. To dziwne, bo w  sumie Chmielewska jako czlowieka lubie i jednym  tchem pochłonęłam kilka tomów ''Autobiografii'' a do jej książek nie mogłam się przekonać. Chyba jedyną jej  książką jaką przeczytałam w całości  był ''Lesio'' ale nie wzbudził we mnie dzikich napadów śmiechu jak to zapewniali jej czytelnicy. 

Ta jednak mile mnie zaskoczyła, zaczęłam ją czytać na rowerku i nie mogłam się oderwać. Z rowerka zsiadłam po godzinie a książkę czytałam przez następne trzy dni w każdej wolnej chwili, nawet tak jak to robiłam za czasów studenckich, podczas gotowania :) Niejedną lekturę w ten sposób przeczytałam, aż się łezka w oku kręci na wspomnienie tamtych beztroskich czasów.

Ale wracając do ''Zapalniczki''. Nie jest to książka nowa, wyszła w 2008 roku. Bohaterką jest Joanna, osoba w dojrzałym wieku, co niejednokrotnie podkreśla. Joanna wraca z wakacji za granicą by z żalem zauważyć, że zniknęła wielka stołowa zapalniczka , prezent od dawnych przyjaciół z Danii - swoją drogą czytając książkę cały czas zastanawiałam się jak taka zapalniczka mogła wyglądać i za nic nie umiem jej sobie wyobrazić. Z pomocą przyszło mi Google ale i tak jestem pewna, że w życiu takiej na żywo nie widziałam. Podczas jej nieobecności w domu kręciła się ekipa remontowa, wpadała na zmianę przyjaciółka, siostrzenica, jej mąż i ich córka. Nikt z nich nie widział zapalniczki,  widzieli za to jak dom odwiedzał znienawidzony przez Joannę ogrodnik  - oszust i to on stał się głównym podejrzanym o kradzież zapalniczki. Nic więc prostszego niż iść do niego i ją odebrać. Jest tylko jeden mały problem - Julita, która dobrowolnie zgodziła się wybrać do ogrodnika znajduje go martwego a ją samą widzi siostra denata, która nie omieszkała podać policji dokładnego rysopisu 'zabójczyni brata''. Joanna i paczka jej znajomych zostają wplątani w kryminalną akcję, z której muszą jakość wybranąć no i oczywiście znaleźć zaginioną zapalniczkę. 

Akcja powieści jest napięta prawie do ostatniej strony, wszystko gmatwa się z minuty na minutę a samą książkę czyta się jednym tchem, wybuchając co chwilę niepohamowanym śmiechem. 

Gorąco polecam. A ja przeproszę się z Chmielewską i spróbuję jeszcze raz podejść do lektury jej powieści.

wtorek, 4 października 2011

Powrót do klasyki

Przeglądam półki w księgarni i w bibliotece, z apetytem rzucam się na nowe pozycje, znoszę je do domu po czym siadam i ... nie chce mi się czytać. Nie mam teraz weny na nowości. Wracam za to do klasyki.
W tym tygodniu Reymont.
Wstyd się przyznać,  ja magister bibliotekoznawstwa, czytałam tylko Ziemię Obiecaną i Chłopów. Tych ostatnich nie polubiłam i może dlatego nie chciałam już nic więcej czytać. Teraz nadrabiam.

Źródło: www.antykwariat-mit.pl, okładka wydania z roku 1949.

Obecnie czytam Komediantkę. Śmieję się przy tym jak norka, bo choć napisana prawie 115 lat temu, dziś jest tak samo aktualna. Blichtr, kumedia i zakłamanie. I  nie tyczy się to tylko świata teatralnego. Książka rewelacyjna  - świetne dialogi, postacie, akcja.

Chylę czoła nad autorem. I już wiem dlaczego zasłużył na Nobla. Mistrzowsko oddaje miejske koloryty, odmalowuje ludzkie typy, podłe i te szlachetne z przewagą tych pierwszych. No i Chłopi - pomimo tego, że jak dla mnie nudne, to i tak wielkim dziełem są. :)

Pomnik Reymonta na ul.Piotrkowskiej w Łodzi. Źródło: Wikipedia