poniedziałek, 2 maja 2011

Amoralna gorszycielka

Zmęczona fikcją literacką często sięgam po autobiografie pisarzy. Istnieją głosy, że są to często książki zakłamane, ale przecież jak wiadomo, trudno jest pisać o samym sobie. Nie zmienia to faktu, że czytam je namiętnie, bo oddają koloryt epoki i wyjaśniają doskonale motywy wielu dokonań artystycznych autora.

Kilka dni temu wpadła mi w ręce wydana parenaście lat temu autobiografia Ireny Krzywickiej ''Wyznania gorszycielki''. Pochłonęłam ją jednym tchem chociaż przy opiece nad rocznym szkrabem, ten '' jeden dech'' oznacza kilka dni, bo czytać bez przerwy się nie da. Z jednej strony dawkowałam sobie tę przyjemność, bo nie lubię gdy przyjemna lektura się kończy, z drugiej ciągnęło mnie do niej i myślami wracałam kilkanaście razy w ciągu dnia.



Irena Krzywicka zasłużyła się w świadomości wielu jako amoralna wojowniczka o prawa kobiet, pierwsza  polska feministka, która postulowała o prawo do świadomego macierzyństwa. Na przełomie lat 20 i 30tych ubiegłego stulecia takie poglądy szokowały. Jej działalność prokobieca często przesłaniała jej dokonania twórcze, a pisała niemało.
Irena Krzywicka na portrecie Witkacego. Rok 1928. Źródło: Wikipedia
Z pochodzenia Żydówka, wychowała się w rodzinie o dość swobodnej jak na tamte czasy obyczajowości, choć jak sama przyznaje, mając lat dwadzieścia cztery była ku swemu utrapieniu dziewicą i dopiero podczas zbierania materiałów do swej rozprawy doktorskiej zobaczyła męskie przyrodzenia w całej okazałości.
Ukończyła Wydział Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego ale nie przypuszczała, że będzie jej dane utrzymać się ''z pióra''. Udzielała korepetycji z języka polskiego i czasem pisywała felietony do prasy, tłumaczyła powieści oraz przeprowadzała wywiady z pisarzami. Nie przynosiło jej to jednak wystarczającej gratyfikacji finansowej.

Poślubiła swego wieloletniego przyjaciela, Jerzego Krzywickiego, syna słynnego Ludwika, socjologa i ekonomisty. Małżeństwo jej było dość osobliwym związkiem. Od samego początku zawarli z mężem pakt o swobodzie, z czego Irena korzystała nad wyraz często, spędzając upojne chwile ze swymi kochankami, podczas gdy mąż nie reagował na to zazdrością a przyjmował ze zrozumieniem.
Przełom w jej życiu zawodowym dokonał się gdy poznała Boya Żeleńskiego. Dokonał on również niemałej rewolucji w życiu osobistym. Zakochała się w nim i czuła, że jest miłością jej życia. Nie chciała jednak niszczyć swego małżeństwa i rodziny, dlatego nie bez wyrzutów sumienia i wewnętrznych rozterek, prowadziła życie podwójne, nie kryjąc się bynajmniej ze swym romansem z podstrzałałym już literatem.
Związek ich, oprócz erotycznych uniesień przyniósł obojgu przypływ wen twórczych. Zakochany Boy przeżywał drugą młodość, co miało wielki wpływ na jego pracę. Pisał dużo i namiętnie. Irena pod okiem swego literackiego mistrza też wypłynęła na szersze wody. Stała się sławna dzięki swym recenzjom teatralnym, zaczęła bywać w warszawskim środowisku literackim. Dokonywała wielu tłumaczeń literatury światowej, jak chociażby książek Wellsa, Frischa i Durrenmatta.

Jej autobiografia jest próbą przywołania okresu dwudziestolecia międzywojennego. Ożywa cała warszawska śmietanka artystyczna. Znów ''na górce'' kawiarni Ziemiańskiej spotykają się Tuwim, Słonimski, Lechoń, Jasnorzewska. Obok codziennego życia, w Warszawie znów toczy się całkiem oderwane od rzeczywistości życie kulturalne. Słowo pisane jest sztuką, praca stoi na wysokim poziomie, a spory pomiędzy pisarzami załatwia się nie drogą sądową a polemiką. Krzywicka znała całą ówczesną artystyczną warszawską bohemę. W jej domu bywali między innymi Zofia Stryjeńska, Iwaszkiewiczowie, Wierzyńscy. Ożywają co sobotnie wieczorki u Boya, na które zapraszał pisarzy, aktorów, malarzy, dziennikarzy, prawników, naukowców.
J.Rapacki: Wnętrze kawiarni Ziemiańska. Zródło: http://www.jewishmuseum.org.pl/





Krzywicka opórcz literatury kochała również przyrodę i bolała nad faktem mieszkania w mieście. Gdy sytuacja finansowa jej rodziny  znacząco się poprawiła  - mąż stał się wziętym prawnikiem, ona świetnie zarabiała pisząc - kupili działkę budowlaną w Podkowie Leśnej i zbudowali tam niezywkle oryginalną Szklaną Willę. Krzywicka oddała się swej drugiej pasji, projektowaniu ogrodów  i wkrótce urządziła tam urokliwe miejsce. Spędzano tam lato, na zimę wracano do Warszawy. W Szklanej Willi gościli niejednokrotnie najznakomitsci polscy pisarze.Sprzedała ją w roku 1953.
Źródło: http://www.miastaogrody.pl/szklana-willa/
Podczas wojny musiała się ukrywać pod zmienionym nazwiskiem, gdyż jej nazwisko znajdowało się na nazistowskiej liście przeznaczonych do egzekucji. Tuż po wojnie wyjechała do Francji, gdzie pełniła funkcję attache kulturalnego. Po powrocie w roku 1946 pisywała recenzje teatralne do Rzeczpospolitej. Została również radną miasta Warszawy.

W latach 60 tych wyjechała do Francji, by już stamtad nie powrócić.Mieszkała w Bures-sur-Yvette, gdzie zmarła w 1994 roku. Gorszycielka żyła więc bardzo długo, bo aż 95 lat.

Już ostrzę sobie zęby na biografię Krzywickiej pióra Agaty Tuszyńskiej pt. Długie życie gorszycielki,



Irena Krzywicka: Wyznania gorszycielki. Warszawa, 1992

3 komentarze:

  1. Ja w ogóle rzadko sięgam po biografie, a życiorysu pisarza to chyba nie przeczytałam żadnego! Chyba jednak muszę to nadrobić. A życie Krzywickiej wydaje się bardzo interesujące...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goraco polecam zyciorysy I autobiografie. Rzucaja dodatkowe swiatlo na pisarza i czasy, w ktorych tworzyl. A Krzywicka, trzeba przyznac, wyprzedzala epoke swym wyzwolonym trybem zycia:-)

      Usuń
  2. Szczerze mówiąc nie słyszałam o Irenie Krzywickiej. Rzadko czytuję biografie, ale bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń